| Wystąpienie z 12.12.2007 - Przygotowanie posiedzenia Rady Europejskiej (Bruksela, 13-14 grudnia 2007 |
|
Panie Przewodniczący! Trzy lata po zakończeniu II wojny światowej Organizacja Narodów Zjednoczonych proklamowała Powszechną Deklarację Praw Człowieka, która po dzień dzisiejszy jest standardem w tym zakresie. Niemal 60 lat później Unia Europejska skodyfikowała także prawa człowieka oferując Europejczykom Kartę Praw Podstawowych, dokument na miarę ich potrzeb i oczekiwań u progu 21. wieku.
Dlaczego zatem dwa państwa, Polska i Wielka Brytania, tak zaangażowane w kodyfikację praw człowieka na forum międzynarodowym, oprotestowały kartę? Dlaczego nie chcą jej dać swoim obywatelom? Moje rozczarowanie, jako Polki, jest tym większe, że zarówno Polska jak i Wielka Brytania tę kartę już wcześniej zaakceptowały. To ich premierzy i ministrowie spraw zagranicznych podpisali kartę jako drugą część traktatu konstytucyjnego. Pamiętamy, to stało się w Rzymie 29 października 2004 r. Te podpisy są przecież nie tylko zobowiązaniem wobec europejskich partnerów, ale także były sygnałem dla obywateli tych państw i obietnicą, że kartę otrzymają.
Od roku 2004 treść karty się nie zmieniła. Zmieniło się natomiast podejście Polski i Wielkiej Brytanii. Pytam, dlaczego następcy Tony'ego Blaira i Marka Belki wnoszą zastrzeżenia do tego dokumentu i pozbawiają obywateli tych państw dobrodziejstw płynących z karty? Chcę zadać ostatnie pytanie Panu Przewodniczącemu Rady Europejskiej: proszę zapytać obecnych premierów Polski i Wielkiej Brytanii, dlaczego nie szanują podpisów złożonych przez ich poprzedników? Wszak w polityce zagranicznej zasada kontynuacji ma fundamentalne znaczenie, a my obywatele, mówię o Polakach, praw płynących z tej karty bardzo potrzebujemy.
|





