| 10.02.2009, Katowice, Łącząc niebo i ziemię dla zdrowia kobiet - wywiad z Prof. Genowefą GRABOWSKĄ |
|
10 February 2009,
Rozmowa z prof. Genowefą Grabowską, posłanką do Parlamentu Europejskiego, członkiem Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności, byłą senator RP parlamentu V kadencji.
- Pani Profesor, zaangażowała się Pani w inicjatywę podjętą przez Polskie Towarzystwo Profilaktyki Zakażeń HPV. Jakimi motywami się Pani kierowała, podejmując decyzję o swoim udziale w Tygodniu Walki z Rakiem Szyjki Macicy?
- Już rok temu z ramienia Parlamentu Europejskiego wspieraliśmy akcję zbierania podpisów pod apelem o zwiększenie wśród Europejek świadomości niezbędnej walki z tą groźną chorobą. Zresztą inicjatywa zorganizowania tego tygodnia wyszła właśnie od organów unijnych. To tu wymyślono symbol troski o zdrowie kobiety, jakim jest fioletowa bransoletka. Ten kolor, jak się mówi, łączy niebo i ziemię, dając w ten sposób siłę i nadzieję. Nosząc ten symbol, kobieta pokazuje, że jak ważne jest zdrowie i to nie tylko dla niej, ale także dla jej dzieci i dla całej rodziny. Ma jednocześnie świadomość, jakim zagrożeniem jest rak szyjki macicy. Dlatego świadoma kobieta się bada, dlatego robi cytologię. A w razie niepokojących sygnałów - wie, jak z chorobą walczyć.
Zdecydowałam się włączyć w kampanię także dlatego, że rak szyjki macicy w Polsce zbiera tragiczne żniwo. Jak wskazują dane statystyczne, co roku około 3600 kobiet zapada na tę chorobę, z czego połowa, niestety, umiera. Pod względem śmiertelności w Europie wyprzedza nas tylko Rumunia. Największym dramatem w tej sytuacji jest fakt, że właśnie ten rodzaj raka można dość wcześnie wykryć i całkowicie wyleczyć. Jednak potrzebna jest do tego samodyscyplina kobiet. Gdyby już od młodych lat, odkąd zaczynają życie seksualne, regularnie poddawały się badaniom, to zmniejszyłaby się zdecydowanie śmiertelność na tę chorobę. Pokazują to wyraźnie dane z innych państw członkowskich.
W Polsce można wyróżnić trzy zasadnicze postawy-podejścia pań do tzw. nowotworów kobiecych. Niektóre twierdzą, że są tak młode (mają 20-30 lat), iż ten problem ich nie jeszcze nie dotyczy. I odkładają badania „na później”, często czekając …aż przejdą na emeryturę. Takie podejście usypia czujność i sprawia, że niezwykle łatwo jest przeoczyć ten moment, w którym z chorobą można jeszcze walczyć. Są także kobiety, które w tej chorobie widzą dopust boski, zły los, czy nieuniknione fatum. „Co ma być, to i tak mnie nie ominie” - mówią. Ten fatalizm jest chyba jeszcze gorszy w swoich skutkach. Jest też i trzecie podejście, które ja nazywam – nie ubliżając kobietom na wsi – podejściem „wiejskiej baby”, która zarzeka się, że nie pójdzie do lekarza, bo jak pójdzie, to lekarz „coś” znajdzie. W związku z tym dopóki taka kobieta czuje się zdrowa, chodzi, pracuje i nic złego się z nią dzieje, to badaniom się nie podda. Ta, motywowana strachem postawa występuje współcześnie niestety zbyt często.
Dlatego uważam, że kobietom należy stale i systematycznie uświadomić, jak ważne jest wykrycie choroby - przy pomocy regularnych i nieinwazyjnych badań cytologicznych - w jej pierwszym stadium, Lepiej, gdy tego pierwszego stadium w ogóle nie będzie, a taką możliwość daje nam szczepienie przeciw wirusowi HPV dostępne zarówno dla kobiet, jak i dziewcząt. Gwarantuje to tej dziewczynce, a później kobiecie, że na HPV będzie odporna.
W niektórych państwach takie szczepienia są bezpłatne i niemal obowiązkowe. Prowadzi się szczepienia powszechne, żeby uchronić przed HPV całą generację młodych kobiet. W Holandii na przykład w listopadzie 2008 roku podjęto decyzję o zaszczepieniu przeciwko wirusowi wszystkich nastolatek, mieszkających w tym państwie. W efekcie, cała holenderska populacja kobiet będzie bezpieczna. Już w szesnastu krajach Unii wprowadzono powszechne szczepienie przeciwko HPV. To bardzo pozytywny przekaz.
Polskie dziewczynki pod tym względem są bardzo zaniedbane. Jedynie nieliczne mają szansę na powszechne i bezpłatne szczepienia. To doprawdy niepowetowana szkoda, że w naszym kraju te szczepienia nie są finansowane ani nawet współfinansowane przez państwo. Znalazły się wprawdzie na liście szczepień zalecanych, ale nadal pozostają tylko ofertą, za którą nie idzie żadne wsparcie finansowe, żadna pomoc państwa. Jeżeli ten stan się utrzyma, to biedne rodziny nie będą wydawały pieniędzy na szczepionkę dla córek, bo to przekracza możliwości ich domowego budżetu.
Brak działania na szczeblu ogólnopolskim rekompensuje nieco aktywność niektórych samorządów. Można się tylko cieszyć, że są one na tyle świadome, iż same inicjują i współfinansują akcję szczepień przeciw HPV. W ubiegłym roku takie szczepienia przeprowadzono m.in. w Poznaniu, Warszawie, Gdyni, Lublinie, Radomsku, a także w niewielkich miejscowościach jak: Święta Katarzyna czy Kobierzyce. Niekiedy w akcję angażowały się całe dwa powiaty – poznański i żarski.
Cieszę się, że akcję szczepień przeciw HPV – chociaż na niewielką skalę - podjęto też w naszym województwie. Przeprowadzono ją w Jastrzębiu Zdroju dzięki Fundacji Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej, która sfinansowała aż 90% kosztów szczepienia. Objęto nim dziewczynki od 12 do 19 lat. Była to pierwsza w kraju inicjatywa społeczna podjęta na tak dużą skalę. Z informacji, które mam, wynika, że zostały zaszczepione m.in. córki z ponad 500 rodzin górniczych.
I to jest ogromnie budujące, że wiedza o potrzebie szczepień dociera już w naszym regionie na najniższy poziom, trafia do świadomości rodziców.. Żałuję, że tylko Jastrzębie Zdrój jest tak wysoce pozytywnym przykładem. Dziwi mnie, że inne, niejednokrotnie o wiele bogatsze, miasta czy gminy, nie fundują swoim nastolatkom tego typu szczepień.
- Czy Parlament Europejski będzie apelował do narodowych parlamentów lub ministerstw zdrowia, by szczepienia przeciw wirusowi HPV były finansowane przez państwa członkowskie?
- Oczywiście, przewidujemy taki scenariusz. W przypadku każdej choroby, którą zajmuje się Parlament, koncentrujemy się przede wszystkim na tym, aby wszystkim obywatelom Unii Europejskiej na nią chorującym zapewnić podobnie traktowani i leczenie. Chcemy wyeliminować sytuację, w której są chorzy w bogatych państwach są uprzywilejowani dlatego, że mają lepszy dostęp do usług medycznych i są lepiej leczeni.
Po zebraniu doświadczeń z obchodów Tygodnia Walki z Rakiem Szyjki Macicy w Polsce zamierzam wystąpić do Komisji Europejskiej z sugestią, aby wpisała szczepienie przeciw wirusowi HPV na listę szczepień obowiązkowych oraz – aby wyasygnowała na ten cel stosowne środki. Kobiety stanowią przecież połowę unijnej populacji, zatem połowa obywateli UE jest potencjalnie narażona na zakażenie wirusem HPV.
Jeśli naprawdę chcemy uczynić życie kobiet nieco bardziej bezpiecznym i wolnym od strachu przed nowotworem szyjki macicy, to powinniśmy podjąć zdecydowane działania. Jest szansa, że Komisja Europejska poprzez legislację wywrze nacisk na Radę ds. zdrowia, w której pracach uczestniczą ministrowie zdrowia 27 państw członkowskich, aby zajęła się tym tematem z całą powagą, na jaką on zasługuje. Uruchomienie kilku programów pilotażowych to za mało.
Będę się starała zgromadzić wokół pytania do Komisji moje koleżanki zarówno z państw nowej, jak i starej Unii. Nie chcę, żeby była to jedynie moja inicjatywa. Chcę, aby się pod nią podpisały także panie posłanki reprezentujące kobiety z innych państw członkowskich. Wtedy nasz głos będzie silniejszy.
- Jakie konkretne działania podjęto w państwach Unii w Tygodniu Walki z Rakiem Szyjki Macicy?
- Ten tydzień jest raczej tygodniem podsumowań niż podejmowania działań. Oczywiście chwalić osiągnięciami mogą się jedynie te państwa, które na szczeblu narodowym lub regionalnym podjęły zaawansowanie działania. Przekazują opinii publicznej, co zostało zrobione, a co jest w planach. Informują o konkretnych akcjach służących rozbudzeniu świadomości, na przykład o tworzeniu punktów informacyjnych czy specjalistycznych szkoleniach dla lekarzy. To dobry czas również do przedstawienia stanu badań nad jeszcze doskonalszymi szczepionkami.
Tak, więc ten tydzień służy podsumowaniu aktywności i zwiększeniu świadomości społecznej, ma zwrócić powszechną uwagę na tę chorobę. Proszę jeszcze zauważyć, że w przeciwieństwie do innych dni tematycznych, choćby Dnia Bezpiecznego Internetu, na HVP przeznaczono cały tydzień. To dowód na to, jak bardzo dla Unii Europejskiej kwestia walki z rakiem szyjki macicy jest ważna. To jednocześnie przekaz, że musimy podjąć działania wspólnie – we wszystkich państwach członkowskich i walczyć najlepszymi metodami, jakie w Unii wypracowano. Kobiety naprawdę nie muszą umierać na raka szyjki macicy. Mogą żyć i mogą pełnić ważną rolę i w rodzinie, i w państwie.
Rozmawiała: Joanna Knapik
|





