| Wystąpienie z 14.01.2009 - Przedstawienie programu prezydencji czeskiej |
|
Prezydencja Czech przypada na czas niełatwy dla całej UE. Kryzys finansowy, energetyczny i recesja gospodarcza są bardziej dokuczliwie niż kiedykolwiek w jej pięćdziesięcioletniej historii. Do tego – czerwcowe wybory do Parlamentu Europejskiego i kolejny konflikt zbrojny w strefie Gazy. Osobiście żałuję, że Czechy nie mają w ręku odpowiednich narzędzi, aby się z tymi problemami uporać. Żałuję, że nie wszedł w życie reformujący Unię traktat lizboński. To dlatego Unia nie ma wspólnej polityki zagranicznej, nie dysponuje skutecznym systemem podejmowania decyzji, a jej członków nie obowiązuje zasada solidarności energetycznej. I dużo w tym „zasługi” prezydenta Vaclava Klausa, którego poglądy na zmiany klimatyczne, reformę UE i walutę euro jeśli nie są wrogie, to na pewno dziwaczne. Dlatego apeluję do czeskiego rządu i premiera Mirka Topolanka, aby we własnym, dobrze pojętym interesie, a także w naszym wspólnym, ograniczył jak tylko to możliwe publiczne wystąpienia Klausa w sprawach UE.
Czeskie priorytety w postaci trzech „E”: „Economy”, „Energy”, „External Relations” dobrze opisują europejskie potrzeby. Oczekuję więc, iż spełni się obiecująca zapowiedź ministra Schwarzenberga, że Czechy znacznie „popchną europejskie sprawy do przodu”, a przy tym „nie będą najgorszymi uczniami w klasie”. Z całego serca życzę naszym południowym sąsiadom udanej prezydencji!
|





